25 listopada 2011

Miłość, to chyba też nałóg.

                                              OPOWIADANIE part2
Powiesz, "Koleżanki nie mają na mnie wpływu to moje życie." To ogarnij to :
             " Pięć dziewczyn, jeden chhłopak. M, Mr, Mg, K, i D, i on Mgp. Poierwsza poznała go M. co prawda jest od neigo o  trzy lata młodsza, ale jego zauroczenie jej nie powstrzymało, z tego co rozumiałam to świetnie siebawił. Bo co może być interesującego w 13-sto latce dla  16-sto latka? Odpowiedź jest prosta GŁUPATA! Szybko zdołał omamić Mr i Mg, wielki przyjaciel, jaki on miły !^^ Jednego czego im(dziewczynom)  brakowało to wzajemnego zaufanie i tego że to jemu berdziej ufały niż sobie na wzajem.
Był zbyt przebiegły, sprytny i... inteligentny. To wszystko pozwoliło mu zepsuć to co one stworzyły,  wtedy ( w momencie kiedy go poznały) świerzą przyjaźń. To nie wiarygodne jak potrafił kłamać!
             Tutaj chcę napisać o osobie tak oryginalnej, niezależnej, zaradnej i mądrej, jedna z dziewczyn które wymieniłam wyżej, a mianowicie D.
             Co prawda była z nich najmłodsza, nie wielka była różnica ich wieku, ale był ! [...] Kiedy zdążył już "zwabić" do siebie całą czwórkę i udało mu się w pewnień sposób skrzywdźić je, została mu  tylko ona, D.
Przecież nieżmożliwością było, żeby pan macho nie miał swojej ulubienicy, jak on to mówił "Moje fanki.".
Spędzali ze sobą dużo czasu, miejscem spotkań było boisko, w końcu wspólna ich pasja - piłka nożna, ten sam ulubiony klub piłkarski - Real Madrid. Wymienili się numerami, na początku to ona chciała pomóc mu wrócić do M.  Uważała, że ją kocha, wszyscy tak uważali. Standardowo ściemniał.  Wzbudził w niej zaufanie, jak w każdej innej, szczere rozmowy do pierwszej w nocy, myślała że to na prawdę przyjaźń.
Przecież tak mówił, nei mogło być inaczej. Pamiętasz, tak na prawdę jego rówieśnicy nie przepadali za nim. Dziś wiem dlaczego. Wracając do sedna, gadłał z nia wciąż i wciąż, zazwyczaj pierwszys pisał, prawda!? Spotykali się na dworze w każdej mozliwej chwili, wiedziała jak bardzo nienawidzi jego wzroku, chamskiego śmiechu i tego jak sieobrażał tylko po to, aby ona miała wyrzuty sumienia. Szkoda ze patrzyła na słowa, a nie na czyny. Świetnie grał. W tym samym czasie z każdą z dziewczyn pisłą, gadał, mówił to samo ! Przed klawiaturą zapewne miał ubaw, na dworze umiał się powstrzymać. Robił z siebie kogoś kogo wiedział że polubią. Hm... dobrego doradce, wysłuchiwłą , wspaniał wręcz. W krótce przyszedł czas, kolejny etap  robienia z nich idiotek, czas przyszedł na D. Zaczęły się miłe, dość intymne komplementy. Wyznawanie tego jak bardzo mu zależy... żałosne!  Next one , przytulił ją, raz drugi, trzeci. Garaże , 10.09 ich jakże ciekawą zabawą było uładanie napisów z żrótych kwiatków,aż w końcu nadszedł wieczór, przewróciła sie podczas wygupiana z nim, on leżał na niej,bawiąc sie jej zamkiem od bluzy , zbliżył usta ... pocałował ją! Kolejny raz udało mu się. Potem robił to w każdym dobrym momencie. Aż* w końcu, w miejscowej ruinie siedzieli na jednym fotelu, pocałował ją 3 razy! Zdenerwoawałą się , żałowała tego, bo przecież wcale tego nie chciała. Mgp, wiedział co robić, przecież to "gówniara". Ona, myślałą, że życie to bajka, ze wspaniałym przyjacielem. Teraz wie że przyjaźni między chłopakiem a dziewczyną zdarza się tylko 1/1000000.
Nadszedł moment, w którym zrozumiałą, że tak nie postępóją przyjaciele. Postanowiła zerwać kontakt. Minął dzien, dwa, trzy, tydzien.. zatęskniłą. Bo ona go kochała , on miał ją przecież w ****e. Pamiętam jej słowa "20:14:40 Słuchaj zaczęłam ostro pić. Na początku tak z 3 piwa teraz dochodzi do 7 + setka jeszcze. A to wszystko przez to, ze chcę mieć dobry humor. Bo ... Przez jakieś 2 lata zawsze pomagał mi mój najlepszy przyjaciel. Był to chłopak, nazywał się ***. Traktowałam go jak brata on mnie jak siostre. Uczył mnie grać w piłkę, gadałam z nim o wszystkim. Miłość, problemach,rodzinie,uzależnieniach, przyjaźni. DOSŁOWNie o wszystkim, mimo że jest on ode mnie 4 lata starszy. Jakoś 2 tygodnie temu coś się między nami stało. Jak to teraz wszyscy mówią na chłopaków - przelizał, olał. Tak też i on zrobi. Teraz on ma dziewczynę i udaje że nie wie czemu ja jestem taka dziwna. A ja za chuja nie wiem co robić.. W jednej sprawie co do mnie miał rację- zostaje przy ludziach. Nie umiem mu tego wszystkiego wygarnąć, ale też nie umiem go odtrącić. Nawet już na cześć nie jesteśmy. Teraz już nie mam nikogo takiego bliskiego .. Czuję taką wielką pustkę, że nawet sobie nie wyobrażasz.. Nawet w piłke przestaje powoli grać... ;x
Ostatnie zdanie mine przeraziło, bo przecież ona tak bardzo kocha piłkę. Piszę tu o uzależnieniach, przeważnie, jak widać ludzie też uzalezniają. Cieszę sie że dzisij jesteśmy już "wolne", bez tego omotania, ON jest najlepszy, mój przyjaciel, mogę mu ufać. GÓWNO PRAWDA! Nie można ufać, dziś. Zufanie to zabójstwo. Czemu napisałam "zabójstwo", a temu, że to przez niego, a w sumie przez jego wpływ na nie zaczęły uzywać żyletki. Teraz są SZCZĘŚLIWE, na prawdę, nie chodzą nie siedzą po katach, nie płączą, nei marudzą. Cieszą siezyciem. D. zrozumiała w koncu  co jest najważniejsze... nie przyjaźń, nie zabawa, nie "rozmowy" ale jej własny cel w życiu. Do tego ma brnać! Wydaje mi się, ze gdyby one od początku konsultowały i nie podejrzewały się o "odbicie" go, to nigy nie miało by miejsca. Jak juz powidziałam "ufały bardziej mu niż sobie".


___________________________________________________________________________________
Sprostowanie : Jak już mówiłąm Ci siostro, na drodze, w wakacje, kiedy wracałam do domu z M. i jechałyśmy na jednym rowerze "STAWIAM NA CIEBIĘ" :-***


Ludzie, ludzie, to co napisałam jest prawdzimwą historią, i błagam, przedewszystkim dziewczyny, nie dajcie się ponieść emocją, uważajcie i nie dajcie się. Bieżcie każde jego słowo jako ścieme. Pozdrawiam :-*


./ tęsknię eej <3

24 listopada 2011

Co robi nuda z człowiekiem ? :D Jak widać ponizej, post dodam jak ogarnę historię :C

22 listopada 2011

9 listopada 2011

Przecież nigy nie chciałeś być kimś takim.

"Znów piątek, wychodze o 16, wracam o 06:00 ... Znów słowa matki "Zadbaj o siebie, co z Tobą, skończysz na dnie..." Znów wychodze wracam nad ranem, wstaję o 15 i czasem chyba jest coś źle.
Siadam na krześle, pytam co jest? I słysze dźwięk telefonu, znów ziomki, znów ławka, znów blant i flaszka. I znów moje plany całkiem inne na ten wieczór idą się piepszyć i wychodzę znów i za każdym krokiem staję się tym kim nie chciałem nigdy być.  "




 Tak mniej więcej wygląda życie nasze, czyli nastolatków.  Dlaczego 80% z nas nie potrafi odmówić?

"Ziomki chleba Ci nie dadzą" jak często to słyszycie ?
Brak ambicji, zaangarzowania, chęci, marzeń i wiary w siebie. Pamiętaj chłopak kiedyś zostaniesz sam. Niechcesz chyba pić żeby żyć, żyć żeby pić ? Jeden wieczór, jedno "Nie"; "Sorry, nie dam rady, nie mam czsu" kto by pomyślał że wymaga to tyle odwagi. Może to brak odnajdywania się w domu, sprawia że chcemy "uciekać" do znajemych. W praktyce nikt na to pytanie nie chce znać odpowiedzi, większoś z nas nawet go sobie nie zadaje. W gruncie rzczy każdy z nas chce być kimś, chce dostać swoją szansę, ale całkiem świadomie niszczymy sami siebię. Przecież tego nie chcemy. Moje dzisiejsze postanowienie: OGRANICZAM WYCHODZENIE ZE ZNAJOMYMI, BIORĘ SIĘTOTALNIE ZA LEKCJE I DOĄŻĘ DO SPEŁNIENIA SOWICH MARZEŃ. Znajomi, za kilka lat ich nie biędzie. Spytasz "To z kim mam gadać ? Komu ufać? skoro w moim wieku z rodziciami nie mam najlepszego kontaktu" Moim zdaniem najlepszym przyjacielem są właśnie rodzice i rodzeństwo. Jacy by nie byli, to zawsze rodzice, mimo wszystko im mozemy zaufać w 100%, kto jak kto , ale to właśnie oni nas nie zdradzą, nie wydadzą, skutecznie pomogą. Nie myślcie o karze, czy o "wykładzie" jaki usłyszycie kiedy powiecie rodzicom o czymś głupim co zrobiliście, czy to papierosy, alkohol, narkotyki czy cokolwiek innego, zawsze warto jest to im powiedzieć. Kara? Szlaban? Kiedyś minie, a w tym czasie to rodzice rozwiążą problem/zdarzenie z którym się borykamy. Powiem wam że czasem szlaban, lub inna kara są bardzo przydatne. Możemy w tym czasie przemyśleć to co faktycznie spiepszyliśmy i "brać sięza dupę" i do roboty. Bo spieprzyć coś jest łatwo, gorzej to naprawić.
Pozdrawiam was i liczę na to że każdy z was zna umiar w balowaniu, imprezowaniu i odpoczyku. Wszystko z umiarem. M :-*


A waszym najlepszym przyjacielam kto jest ? Rodzić, czy kumpel?
Znacie umiar i potrafici w miarę szybko wracać do obowiązków i obudzić się po odpoczynku ?

5 listopada 2011

Zabiła ich ulica i miłość !


Powiedzcie tak szczerze ilu przyjaciół, kumpli, znajomych straciliście przez dragi, ulicę i alkohol?
Ja dziś zauważyłam że te trzy rzeczy wyżej masowo pochłaniają dzisiejszą młodzież. Nie żal wam ich ? Powiecie "Nie, ich życie, co będę się wtącać ? " A ja wam powiem że mi ich żal... Może dlatego że mam przyjaciela który przez te trzy rzeczt właśnie, dziś żałuje. W przeciągu trzech lat zmienił się o 180 stopni. Dzis sama czasami go nie poznaję . Najgorsze jest to że coś z "tamtego zyca" w nim zostało. Ktoś kto znacznie różni się od takich osób, w pewnym sęsie "boi" się ich . Boi się bycia
 lub zejścia do ich poziomu. I to właśnie jest głupotą, bo kiedy ktoś ma coś w głowie i silny charakter, a każdy z nas ma do póki się nie podda, to w gruncie rzeczy towarzystwo go nie zmieni . "Fajne " jest to kiedy ktoś zachowuje się tak jak zwykle w towarzystwie, czy to że zmienia się wraz z towarzystwem? Zastanów się . Co z tego że jestes jak miliony ? Skoro nie ma nikogo takiego jak ty ? Przecież każdy chce byś taki oryginalny w dzisiejszych czasach, a tak na prawdę sam jest kopią kumpla z ławki w parku. Zero charakteru i niezależności pustoszy dzisiejszą młdzież . Przemyśl to teraz, odalając się od nich nic nie zmienisz, nie pomożesz im. Zostań! Nie bój się! Miej charakter! Ulica to nic złego, to przecież miejsce dzieciaków, które z różnich powodów nie moga odnaleźć się w sobie szukając bezpiecznego miejsca wśród bloków, murów i ławek. Czyja to wina ? Jak myślisz ?
"Mam 14 lat, prawie każdego dnia wychodzę na dwór. Wciąż spotykam to samo. Ciebie, jego, ich i widzę jak się zmieniacie . Wczoraj jeden z nas przyszedł z fajką, dziś Ty, on i on robicie to samo. Zadaję sobie pytanie po co wam to? Nie wyobrażam sobie ćpać czy palić. Przecież to bezsensowna syzyfowa praca . Każdy z nas miał plany, choćby nawet te z piaskownicy. Zawsze lepsze to niż ich dzisiejsze ambicje typu "Jak załatwić szlugi?", " Kto na kupi browary ? ". Zazwyczaj byłam najmłodsza w grupie, ale zawsze stroniłam od tego co ich zniszyczyło, nie chcę skończyć tak jak oni. Mam plany, marzenia i desparacko dążę do ich spełnienia . "
Trzymajcie się cieplutko w te coraz zimniejsze, listopadowe dni, Martaa ! :-*